Przejdź do treści
Jak powstaje strona internetowa? Proces krok po kroku od strony klienta
14 min czytania

Jak powstaje strona internetowa? Proces krok po kroku od strony klienta

Strona zlecona wykonawcy powstaje w 4-6 tygodni. Co dzieje się na każdym etapie, co najczęściej opóźnia projekt, czym różni się widok od strony i o co zapytać wykonawcę przed podpisaniem umowy.

Strona zlecona wykonawcy powstaje w cztery do sześciu tygodni, ale samo kodowanie zajmuje z tego mniej niż połowę. Reszta to ustalenia, projekt graficzny i testy – etapy, o których klient dowiaduje się zwykle dopiero w ich trakcie.

Ten tekst opisuje proces od strony osoby, która stronę zamawia, a nie buduje. Bez żargonu, za to z konkretami: co trzeba przygotować, co się dzieje w każdym tygodniu, co najczęściej opóźnia projekt i na czym polegają różnice między wycenami, które dostaje się od kilku wykonawców.

Co trzeba mieć, zanim ktokolwiek zacznie pracę?

Do startu potrzeba mniej, niż większość osób zakłada. Domena i hosting wystarczą, resztę da się dokompletować w trakcie – pod warunkiem, że wiadomo, kto za co odpowiada.

ElementKto zwykle dostarczaKiedy jest potrzebny
Domenaklient (albo my w jego imieniu)przed wdrożeniem
Hosting i certyfikat SSLwykonawca albo klientprzed wdrożeniem
Teksty na stronyklientprzed wdrożeniem, nie przed projektem
Logo i materiały graficzneklientna etapie projektu
Zdjęciaklient albo zakup z banku zdjęćna etapie projektu
Dostęp do starej stronyklienttylko przy migracji treści

Najczęstsze nieporozumienie dotyczy tekstów. Wykonawca potrzebuje ich dopiero na etapie wdrożenia, a nie na starcie, więc projekt można zacząć, mając same założenia. Warto jednak wiedzieć od pierwszego dnia, że ktoś je w końcu napisze – i kto to będzie.

Drugie nieporozumienie dotyczy hostingu. Prosta strona firmowa nie potrzebuje serwera za kilkaset złotych miesięcznie; przy takim ruchu wystarczy hosting współdzielony za około 250 zł rocznie. Serwery zarządzane mają sens przy sklepach i przy serwisach, które nie mogą sobie pozwolić na minutę przerwy.

Prowadzisz własną firmę? Zobacz projekty koncepcyjne stron dla szewca, gabinetu psychoterapeutycznegodoradcy podatkowego – 95 branż, każda z osobnym układem i typografią.

Zrobimy to za Ciebie

Instrukcja powyżej działa. Jeśli wolisz nie robić tego samodzielnie, wdrożenie zajmuje nam zwykle jeden dzień roboczy.

Wolisz zlecić to nam? Strona WWW od 3 500 zł – wycena w 24h →

Bezpłatna wycena →

Etap 1: ustalenia, czyli o co wykonawca powinien zapytać

Dobry wykonawca zaczyna od pytania, po co ludzie mają trafiać na tę stronę, a nie od tego, ile ma mieć podstron. To rozróżnienie decyduje o całej reszcie projektu.

Strona kancelarii, do której klienci przychodzą po konkretną sprawę, wygląda inaczej niż strona producenta, gdzie liczy się katalog i możliwość zapytania o wycenę. Ta sama liczba podstron może oznaczać dwa zupełnie różne projekty.

Na tym etapie ustala się też strukturę, czyli listę podstron i to, jak są ze sobą połączone. W praktyce sprowadza się to do jednej decyzji: które usługi albo produkty zasługują na własną podstronę, a które wystarczy wymienić na wspólnej.

Odpowiedź ma wymiar finansowy i wyszukiwarkowy naraz. Każda usługa opisana na własnej podstronie ma szansę pojawiać się w Google osobno, na własne frazy. Zebrane na jednej stronie konkurują ze sobą i zwykle żadna nie wygrywa.

Etap kończy się dokumentem albo notatką, w której spisano ustalenia. Jeśli wykonawca proponuje pominięcie tego kroku i przejście od razu do projektu, to sygnał ostrzegawczy – bez ustaleń projekt jest zgadywaniem, a poprawki po kodowaniu kosztują wielokrotnie więcej niż przed nim.

Etap 2: dlaczego projekt powstaje przed kodowaniem?

Projekt graficzny to moment, w którym klient pierwszy raz widzi swoją stronę. Powstaje w narzędziu do projektowania interfejsów, najczęściej w Figmie, i wygląda jak gotowy serwis, choć jeszcze nim nie jest.

Prototyp otwiera się w przeglądarce, bez instalowania czegokolwiek. Można klikać w menu, wchodzić na podstrony, otwierać formularz – dokładnie tak, jak zrobi to potem odwiedzający. To nie jest statyczny obrazek do zaakceptowania, tylko materiał do przeklikania.

Osobno powstaje wersja na komputer i osobno na telefon. To dwa różne układy, a nie ten sam projekt w węższym oknie. Ponieważ większość ruchu przychodzi dziś z telefonów, wersja mobilna nie jest wariantem pobocznym.

Powód, dla którego robi się to przed kodowaniem, jest prozaiczny: na tym etapie zmiana kosztuje minuty. Przesunięcie sekcji, zamiana kolejności, inny wariant kolorystyczny to praca projektanta, nie programisty. Ta sama zmiana po wdrożeniu oznacza przerabianie kodu i ponowne testy.

Uwagi zostawia się bezpośrednio na projekcie, w formie komentarzy przypiętych do konkretnego miejsca. Dzięki temu nikt nie musi opisywać mailem, że chodzi o ten trzeci przycisk od góry.

Akceptacja projektu jest punktem, po którym zakres zostaje zamrożony. Warto poświęcić na nią czas i pokazać projekt komuś spoza firmy, bo po tym momencie każda zmiana koncepcji przesuwa termin.

Etap 3: wdrożenie, czyli budowa właściwej strony

Wdrożenie to przełożenie zaakceptowanego projektu na działającą stronę. Przy większości serwisów firmowych powstaje ona na WordPressie, bo daje właścicielowi samodzielność w edycji treści bez udziału programisty.

Na tym etapie dochodzą rzeczy, których nie widać na projekcie: formularze wraz z ich obsługą, wymagane zgody i polityka prywatności, baner ciasteczek, mapa strony dla wyszukiwarek, podpięcie statystyk odwiedzin.

Tutaj też trafiają na stronę teksty. Jeśli klient ich jeszcze nie dostarczył, wdrożenie zatrzymuje się w tym miejscu – i jest to najczęstsza przyczyna opóźnień, o czym niżej.

Dobrą praktyką jest budowanie serwisu na adresie testowym, niewidocznym dla wyszukiwarek. Klient ogląda postępy na żywo, a niedokończona strona nie trafia do Google.

Etap 4: testy, szkolenie i uruchomienie

Testy sprawdzają trzy rzeczy: czy strona wygląda poprawnie na telefonie i na komputerze, czy działają wszystkie formularze i przyciski, oraz czy jest dostatecznie szybka.

Do tego dochodzi kontrola dostępności: czy kontrast tekstu jest wystarczający, czy da się poruszać po stronie samą klawiaturą, czy grafiki mają opisy alternatywne. Wymagania w tym obszarze rosną, a część branż jest z nich rozliczana.

Szkolenie z obsługi to element, który łatwo pominąć, a decyduje o niezależności właściciela strony. Godzina spokojnego pokazania, jak dodać wpis, zmienić tekst i podmienić zdjęcie, oszczędza późniejszych telefonów przy każdej drobnej zmianie.

Uruchomienie to przepięcie domeny na nowy serwer. Jeśli stara strona miała ruch z wyszukiwarki, dochodzi jeszcze mapa przekierowań ze starych adresów na nowe – bez niej Google przez kilka tygodni trafia na błędy, a pozycje spadają.

Migracja ze starej strony: na co uważać

Jeśli obecna strona ma ruch z wyszukiwarki, przepięcie domeny jest najbardziej ryzykownym momentem całego projektu. Adresy podstron zwykle się zmieniają, a Google zna te stare.

Bez mapy przekierowań każdy zapamiętany przez wyszukiwarkę adres prowadzi po uruchomieniu do błędu. Efekt widać po dwóch, trzech tygodniach: pozycje spadają, ruch maleje, a przyczyna jest niewidoczna dla właściciela, bo nowa strona wygląda przecież dobrze.

Mapa przekierowań to lista par: stary adres i jego odpowiednik w nowym serwisie. Powstaje przed uruchomieniem i wgrywa się ją razem z nim, nie po tygodniu.

Dwie pułapki, które kosztują najwięcej. Pierwsza to przekierowanie wszystkiego na stronę główną – wygodne dla wykonawcy, bezużyteczne dla wyszukiwarki, która traktuje to niemal jak brak przekierowania. Druga to łańcuchy, w których stary adres prowadzi do kolejnego przekierowania zamiast wprost do celu.

Warto też ustalić, co dzieje się z podstronami, które w nowym serwisie nie mają odpowiednika. Jeśli temat zniknął na dobre, uczciwiej jest zwrócić jasny komunikat o usunięciu strony niż wysyłać odwiedzającego w przypadkowe miejsce.

Przy migracji sprawdza się też prosta czynność, którą łatwo pominąć: spis najczęściej odwiedzanych podstron starego serwisu. To one muszą mieć odpowiednik w pierwszej kolejności, reszta może poczekać.

Ile to trwa naprawdę?

Prosta strona firmowa powstaje w cztery do sześciu tygodni. Rozkład wygląda zwykle tak:

TydzieńCo się dziejePo czyjej stronie
1Ustalenia i strukturawspólnie
2Projekt graficzny i uwagiwykonawca, potem klient
3–4Wdrożeniewykonawca
5Testy i poprawkiwykonawca
6Szkolenie i uruchomieniewspólnie

Terminy zakładają, że klient odpowiada w kilka dni roboczych, a nie w kilka tygodni. Sklep internetowy trwa dłużej, zwykle sześć do ośmiu tygodni, bo dochodzą płatności, wysyłka i konfiguracja podatków.

Co najczęściej opóźnia projekt?

Teksty. Nie technologia, nie poprawki graficzne, nie problemy z hostingiem – teksty.

Perspektywa KC Mobile. W naszych wdrożeniach projekt najczęściej stoi w tygodniu trzecim, kiedy strona jest gotowa technicznie, a czeka na treści. Klient zwykle nie doceniał, ile pracy wymaga opisanie własnych usług, i odkłada to na wieczory. Dwa tygodnie poślizgu z tego powodu są normą, jeśli nikt o tym nie uprzedził na starcie.

Rozwiązanie jest proste i warto o nie poprosić wykonawcę już przy podpisywaniu umowy: lista, co dokładnie napisać, ile znaków na każdą podstronę i w jakiej kolejności. Rozbite na konkretne zadania teksty przestają być abstrakcyjnym obowiązkiem, a stają się listą do odhaczenia.

Druga sprawa to teksty, które pojawiają się na projekcie graficznym. Zwykle pisze je wykonawca, żeby makieta nie była wypełniona przypadkową treścią, ale nie są to teksty branżowe. Przed uruchomieniem strony ktoś kompetentny musi je przejrzeć.

Widok a strona: dlaczego wyceny tak się różnią?

To rozróżnienie tłumaczy większość rozbieżności między ofertami i rzadko pada wprost.

Strona to treść pod konkretnym adresem. Widok to szablon, w którym ta treść żyje. Jeden widok obsługuje dowolnie wiele stron, o ile mają tę samą budowę.

W praktyce serwis firmowy z dziesięcioma podstronami składa się zwykle z pięciu, sześciu widoków: strona główna, o firmie, szablon usługi, kontakt, lista wpisów i pojedynczy wpis. Cztery różne usługi korzystają z tego samego szablonu, różnią się wyłącznie treścią.

Stąd dwa wnioski praktyczne. Po pierwsze, wycena serwisu ośmiostronicowego i dwunastostronicowego różni się zwykle o kilkanaście procent, a nie o połowę. Po drugie, dołożenie kolejnej podstrony rok po uruchomieniu kosztuje ułamek pierwszej – właściciel często może zrobić to sam.

Jeśli dostajesz dwie oferty i jedna jest wyraźnie droższa, warto zapytać nie o liczbę stron, tylko o liczbę widoków. Tam siedzi praca.

Czego brakuje w większości wdrożeń?

Punktu pomiaru. Strona zwykle powstaje bez odpowiedzi na pytanie, po czym poznamy, że działa.

Formularz kontaktowy sam z siebie nie mówi nic. W statystykach odwiedzin jego wysłanie wygląda tak samo jak przewinięcie strony w dół. Bez osobnego adresu, na który trafia się po wysłaniu zgłoszenia – zwykle prostej strony z podziękowaniem – nie da się policzyć, ile zapytań przyszło z serwisu.

To brzmi jak drobiazg, a przesądza o tym, czy po pół roku wiadomo, czy strona się zwróciła. Bez tego zostają wrażenia i domysły.

Druga rzecz, którą warto ustawić od razu, to automatyczna wiadomość zwrotna do osoby, która wypełniła formularz. Potwierdza, że zgłoszenie dotarło, i kupuje czas na spokojną odpowiedź zamiast presji natychmiastowego oddzwonienia.

Trzecia to świadomość, że część zapytań nigdy nie przejdzie przez formularz. Ludzie klikają w adres mailowy albo w numer telefonu. Jeśli te kliknięcia nie są zliczane, obraz jest niepełny – i zwykle zaniżony.

Samodzielnie czy zlecić wykonawcy?

Uczciwa odpowiedź brzmi: to zależy od tego, ile wart jest czas i czego strona ma dowodzić.

Kreator (samodzielnie)Wykonawca
Koszt startowyod kilkuset zł rocznieorientacyjnie od kilku tysięcy zł
Czas właścicielakilkadziesiąt godzinkilka godzin na ustalenia i uwagi
Wyglądszablon, rozpoznawalnyprojekt na wyłączność
Struktura pod wyszukiwarkęzależy od wiedzy właścicielaelement zakresu
Zmiany po latachsamodzielniesamodzielnie albo zleceniem

Kreator wystarczy, gdy strona ma być wizytówką, a decyzje zakupowe i tak zapadają gdzie indziej. Trudno uzasadnić wydatek kilku tysięcy złotych na serwis, na który wejdzie kilkanaście osób miesięcznie.

Wykonawca ma sens, gdy strona ma sprzedawać, gdy branża jest konkurencyjna albo gdy wygląd jest częścią wiarygodności. Kancelaria, klinika i producent maszyn są oceniani po stronie, zanim ktokolwiek zadzwoni.

Trzecia droga bywa najrozsądniejsza: zacząć od kreatora, sprawdzić, czy z internetu w ogóle przychodzą zapytania, i dopiero wtedy zlecić serwis zbudowany pod to, co zadziałało. Konkretne widełki opisaliśmy w cenniku stron internetowych, a zakres poszczególnych pakietów na stronie strony internetowe.

Co dzieje się po uruchomieniu?

Uruchomienie nie jest końcem, tylko punktem, od którego zaczyna się mierzenie. Przez pierwsze tygodnie warto patrzeć na dwie rzeczy: skąd przychodzą ludzie i które podstrony kończą się kontaktem.

Konieczne minimum to hosting i utrzymanie – aktualizacje systemu i wtyczek, kopie zapasowe, certyfikat. Zaniedbany WordPress bez aktualizacji staje się po kilkunastu miesiącach celem automatycznych ataków.

Reszta jest opcjonalna i zależy od tego, co pokażą dane. Pozycjonowanie ma sens, gdy widać, że ludzie szukają w Google usług, które oferujemy, a my nie pojawiamy się na te frazy. Kampanie płatne, gdy efekt jest potrzebny szybciej, niż zbuduje go praca nad widocznością.

Kto jest właścicielem strony po wdrożeniu?

To pytanie pada rzadko, a potrafi zaboleć po dwóch latach, kiedy właściciel chce zmienić wykonawcę.

Domena powinna być zarejestrowana na firmę klienta, nie na agencję. Brzmi oczywisto, a w praktyce bywa inaczej, bo tak było wygodniej przy zakładaniu. Sprawdzenie zajmuje minutę i warto to zrobić przed podpisaniem umowy, a nie po.

Podobnie z dostępami. Panel WordPressa, hosting, konto pocztowe i statystyki powinny mieć konto administratora należące do właściciela. Agencja może pracować na swoim, ale nie może być jedyną osobą z kluczami.

Osobna sprawa to licencje na wtyczki i motyw. Część z nich wymaga rocznej opłaty za aktualizacje, a kupione na konto agencji przestają działać po zakończeniu współpracy. Warto wprost zapytać, co jest kupione na kogo i co się stanie, gdy przestaniemy współpracować.

Przy stronach opartych na WordPressie kod jest z zasady przenośny – da się przenieść serwis na inny serwer i do innego wykonawcy. Przy zamkniętych systemach autorskich bywa inaczej i to jest pytanie, które trzeba zadać wcześniej, nie później.

O co zapytać wykonawcę przed podpisaniem umowy?

Kilka pytań, które szybko pokazują, z kim się rozmawia. Odpowiedzi na nie nie wymagają wiedzy technicznej, żeby je ocenić.

PytanieCzego szukać w odpowiedzi
Zobaczę projekt przed kodowaniem?tak, w formie do klikania
Kto pisze teksty i co, jeśli ich nie dostarczę?jasny podział i cena za napisanie
Co dokładnie wchodzi w cenę, a co jest osobno?lista, nie ogólnik
Na czym powstaje strona i czy mogę ją potem przenieść?popularny system, przenośny
Czy będę mógł sam edytować treści?tak, plus szkolenie
Ile podstron obejmuje cena i ile kosztuje kolejna?konkretna liczba i dopłata
Co się dzieje z adresami starej strony?mapa przekierowań

Brak odpowiedzi na ostatnie pytanie jest najbardziej wymowny. Wykonawca, który nie wspomina o przekierowaniach przy przebudowie działającego serwisu, albo nie robił tego wcześniej, albo zamierza pominąć ten etap.

Warto też zapytać o to, co się dzieje po odbiorze. Kto poprawi błąd znaleziony w trzecim tygodniu po uruchomieniu i czy jest to płatne.

Najczęstsze pytania

Czy mogę zrobić stronę sam, jeśli nie znam się na technologii?

Tak, kreatory nie wymagają programowania. Wymagają za to czasu i decyzji projektowych, których nikt za właściciela nie podejmie.

Czy muszę mieć teksty przed rozpoczęciem?

Nie na starcie, ale przed wdrożeniem tak. Projekt graficzny może powstać na założeniach.

Co jeśli po zobaczeniu projektu zmienię zdanie?

Na etapie projektu zmiany są tanie i normalne. Właśnie po to prototyp powstaje przed kodowaniem.

Czy stara strona może działać, dopóki nowa nie będzie gotowa?

Tak. Nowy serwis buduje się na adresie testowym, a przepięcie domeny trwa kilka godzin.

Ile trwa, zanim strona zacznie pojawiać się w Google?

Zaindeksowanie to zwykle dni. Pozycje na konkretne frazy budują się miesiącami i zależą od konkurencji w branży.

Czym jest CMS i czy go potrzebuję?

CMS to panel, w którym właściciel sam zmienia treści bez pomocy programisty. Najpopularniejszy to WordPress. Bez CMS-u każda zmiana tekstu wymaga kontaktu z wykonawcą, więc przy stronie, która ma żyć, jest to element niezbędny.

Czy strona musi powstać na WordPressie?

Nie, ale przy typowej stronie firmowej przemawiają za nim dwie rzeczy: właściciel łatwo znajdzie kogoś, kto się nim zajmie, i nie jest przywiązany do jednego wykonawcy. Przy nietypowych wymaganiach sensowne bywają inne rozwiązania.

Ile kosztuje utrzymanie strony przez rok?

Konieczne minimum to hosting z certyfikatem, orientacyjnie kilkaset złotych rocznie, oraz odnowienie domeny. Opieka nad stroną, czyli aktualizacje i kopie zapasowe, jest osobną usługą i zaczyna się od kilkuset złotych miesięcznie, ale część właścicieli prowadzi to samodzielnie po szkoleniu.

Czym różni się strona od sklepu internetowego?

Sklep dokłada koszyk, płatności, wysyłkę, faktury i obsługę zwrotów. To zwykle jedna trzecia całego wdrożenia, dlatego sklepy są droższe i trwają dłużej, nawet przy podobnej liczbie podstron.

Czy nowa strona musi spełniać wymagania dostępności?

Zakres obowiązku zależy od rodzaju podmiotu i tego, co strona robi, ale kierunek jest jeden: wymagania się zaostrzają i coraz więcej firm jest z nich rozliczanych. Dobre praktyki, czyli kontrast, obsługa klawiaturą i opisy grafik, warto wdrożyć od razu, bo później kosztują więcej. Zakres formalnego badania opisaliśmy w tekście o audycie WCAG.

Zdjęcie autora: Krzysztof Czapnik
O autorze

Krzysztof Czapnik

Founder & Technical Lead, KC Mobile

18 lat WordPress + 12 lat WooCommerce. Specjalizuję się w technicznej stronie e-commerce: automatyzacje WooCommerce, Google Ads dla SMB, migracje sklepów i optymalizacja konwersji.

Potrzebujesz pomocy z tym tematem? Napisz – odpowiem osobiście w 24h.

Bezpłatna wycena